Stręczycielka

W nawiązaniu do wczorajszego tekstu o zębach, chorobach ciała i zaręczynowym pierścionku dzisiaj napiszę parę słów o mojej siostrze, która jest już mężatką i ma już prawie 3letnie dziecko i to właśnie ona, najbardziej ze wszystkich nie pozwala mi zapomnieć, że jestem singielką, a przecież wcale nie musi tak być i dobrze by było gdyby jej dziecko miało się z kim bawić, a właśnie ja jestem następna w kolejności.

 

Dlatego też jeśli w jej życiu zawodowym czy prywatnym pojawi się jakiś miły i przystojny mężczyzna, który przypadkiem jest wolny i nieważne czy ten mężczyzna jest policjantem, ochroniarzem, nauczycielem informatyki czy po prostu spisuje stan jej wodomierzy, ona nigdy nie przepuści okazji, by skierować jego uwagę na moją skromną osobę, a jeśli tak się składa, że mężczyzna taki potrafi pisać i czytać, pokazuje mu również najlepsze fragmenty bloga.

 

Wyobraźmy więc sobie taką scenkę rodzajową, która zdarzyła się naprawdę w maju zeszłego roku.

Odczuwając silny ból kręgosłupa idę do lekarza, który zleca wykonanie Rentgena, a że zdjęcia nic nie pokazują każe mi zrobić badanie rezonansem magnetycznym.

 

Udaję się więc na badanie, leżę plackiem w samej bieliźnie, pan operator zakłada mi słuchawki na uszy, żeby zniwelować hałas, a mały, okrągły statek kosmiczny krąży nade mną przygotowując się do lądowania na moim brzuchu.

 

Potem ubieram się i z duszą na ramieniu czekam ok. 15 minut na opisanie badania.

 

4 pacierze później dostaję opis, płacę i z gracją opuszczam klinikę, po czym udaję się na winkiel, siadam na murku, gdzie nikt mnie nie widzi i mówię sobie, że cokolwiek jest tam napisane, wszystko będzie dobrze i jakoś się ułoży. Mam szczęście, że dożyłam swoich 29 lat, a jeszcze większe szczęście, że w ogóle przyszłam na świat… „Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają” itd.

Wreszcie zdobywam się na odwagę, wyjmuję opis badania z koperty i czytam:

 

Uwypuklina krążka międzykręgowego na poziomie L2/L3.

 

Uwypuklina krążka międzykręgowego na poziomie L3/L4.

 

Uwypuklina krążka międzykręgowego na poziomie L4/L5.

 

Uwypuklina krążka międzykręgowego na poziomie L5/S1.

 

Czy to możliwe, żeby w takim gabinecie i przy opisie takiego badania zacięła się im drukarka?

 

Czytam dalej, a potem widzę to:

 

Guzki Schmorla na poziomach L2/L3, L3/L4.

 

Jest to naukowa nazwa moich przepuklin, ale wtedy oczywiście jeszcze tego nie wiedziałam, więc w momencie uświadomiłam sobie, że umieram i rzeczywiście schodzę ze sceny, prawdę mówiąc podświadomie czułam to już od dawna, a teraz wreszcie mam to na piśmie. 

Guzki i 4 uwypukliny…zastanawiam się czy to nie cud, że ja w ogóle jeszcze chodzę? Może powinnam zawiadomić Watykan? I kim w ogóle był Schmorl? Czy to przypadkiem nie on wynalazł wózek inwalidzki?

 

Wyjmuję telefon i wpisuję w wyszukiwarkę „guzki Schmorla forum” czując, że za chwilę wybuchnę płaczem i będę tam siedzieć i beczeć jak koza…Wynik powoli ładuje się, ale nagle dzwoni do mnie moja siostra, a ja w momencie odczuwam ogromną ulgę, bo jej to wszystko opowiem, bo mi zaraz powie, że opisy zawsze wyglądają groźnie i trzeba poczekać co powie lekarz i żebym tylko nie wchodziła na żadne fora w internecie…

 

Odbieram więc i oto co słyszę:”słuchaj, jest tutaj taki facet i mówi, że nie ma z kim iść na wesele, mi się nie podoba, ale może być w twoim typie. poszłabyś?”

 

ostatnia randka, na którą poszłam z jej znajomym z pracy zakończyła się 3 spotkaniami, po czym on bez słowa wyjaśnienia przestał do mnie dzwonić i pisać smsy…Naprawdę nie wiedziałam w którym momencie popełniłam błąd. Dopiero miesiąc później dowiedziałam się (od mojej siostry), że on jednak szuka ŻONY…co moja siostra dodatkowo skwitowała:

 

„jeśli chcesz poznać normalnego i odpowiedzialnego mężczyznę i nie umrzeć starą panną, będziesz musiała nad sobą jednak jeszcze trochę popracować”.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *