Rozwiązanie zagadki logicznej

Kobieta prowadząca pojazd zatrzymała się na zielonym świetle, ponieważ zielone pomyliło jej się z czerwonym.

 

Nastąpiło to na skutek nadmiernego zaangażowania się w rozmowę w czasie której prowadząca pojazd i jej towarzyszka zastanawiały się czy kołnierzyk wyszywany perełkami jest w stanie zniwelować negatywne konotacje jakie przywołuje na myśl koronkowa halka (wyuzdanie, rozpusta, libertynizm) i czy taki stylistyczny wybieg (fakt, że tak naprawdę nie jest to halka, tylko sukienka, która wyewoluowała z halki) będzie dostatecznie czytelny dla wszystkich obecnych na uroczystości weselnej, na której to jedna z opisywanych kobiet miała się w tej kreacji pokazać.

 

Jeśli przyjmiemy, iż koronkowa sukienka w kolorze lila róż uaktywniła (zarówno u prowadzącej pojazd, jak i u współpasażerki) uśpioną zazwyczaj tendencję do uciekania w świat wyobrażony (św), poczucie czasu (t) i miejsca (m) musiało automatycznie ulec znacznemu zachwianiu, skutkiem czego pęd samochodu (p) nie mając innego wyjścia również dostosował się do zmieniających się w układzie sił i ostatecznie wynosił 0.

 

św> t + m + p (=0)

 

Nie można przecież oczekiwać, że kobieta będzie w stanie skupić się i na sygnalizacji świetlnej, i na sukience i -jako ukoronowanie wszystkiego- dodatkowo wymagać od niej jakiejś sensownej rady w kwestii eleganckiej narzutki, która byłaby idealnym dopełnieniem koronkowej sukienki na bazie halki.

Niestety, przy tak dużej ilości bodźców musimy powiedzieć czemuś „nie”. Brzmi to bardzo pesymistycznie, na szczęście na pocieszenie przychodzi nam tutaj Pierwsza Zasada Termodynamiki, która mówi, że energia nigdy nie jest ani tworzona, ani unicestwiana, ona się po prostu przemieszcza…

Wprawdzie prowadzącej pojazd nie udało się poprawnie zinterpretować sygnalizacji świetlnej, ale w zamian tego udało się jej ustalić, że najlepszym okryciem wierzchnim dla koronkowej sukienki będzie welurowe bolerko „ani zbyt skromne, ani zbyt przytłaczające w swoim przepychu”.

 

A oto zdjęcie głównej podejrzanej i (ostatecznie) sprawczyni całego zajścia:

 

Najbliższy poprawnej odpowiedzi był mozzy („bo jest kobietą”), któremu serdecznie gratulujemy rozwiązania zagadki i znajomości kobiecej psychiki.

 

Zagadka logiczna

W sobotni wiosenny poranek dwie kobiety w wieku 28 lat wsiadają do witrażowoszafirowego Reno Clio i podążają na Gorące Południe (droga krajowa nr 7 Warszawa-Radom).

 

1. Ile tablic rejestracyjnych pięciocyfrowych można utworzyć z pięciu cyfr: 1,2,3,4,5 tak, aby:

a) cyfry nie powtarzały się                   b) cyfry powtarzały się

 

2. Dlaczego kobieta prowadząca pojazd na odcinku między Sękocinem, a Tarczynem zatrzymuje się nagle na zielonym świetle, a towarzysząca jej na siedzeniu obok pasażerka nie znajduje w tym niczego dziwnego?

a) żadna z nich nie była pod wpływem środków odurzających

b) żadna z nich nie jest upośledzona, nawet w ten delikatny, niewidoczny na pierwszy rzut oka sposób

 

Rozwiązanie zagadki już wkrótce, a tymczasem wszystkich znających odpowiedź zachęcam do wypowiadania się w komentarzach (kilka słów uzasadnienia bardzo mile widziane).

tiulotitis koko

choroba egzotyczna występująca głównie u kobiet z dużych ośrodków miejskich (czasami spotykana również w województwach ościennych), której głównymi objawami są:

 

-rozbiegany wzrok

-ataki paniki

-histeria

 

a której punkt kulminacyjny przypada na moment, w którym kobieta otwiera szafę i uświadamia sobie, że nie ma co na siebie włożyć (w każdym stroju wygląda po prostu bosko, nie potrafi więc ustalić w czym wygląda najlepiej).

 

Z cyklu listy do redakcji: kiedy najlepiej iść z facetem do łóżka?

Piszę do Ciebie Psotny Wietrze, żeby zapytać, kiedy jest odpowiedni moment na pójście z mężczyzną do łóżka? Nie chcę, żeby odniósł wrażenie, że jestem łatwa, a z drugiej strony, nie chcę żeby wziął mnie za zimną frygidę, gdyż to również może działać na mężczyznę bardzo zniechęcająco.

Marzena

 

 

Droga Marzeno,

Istnieją różne szkoły. Najpopularniejsza (nigdy nie należy robić tego na pierwszej randce) ledwo co zdążyła zadomowić się w świętokrzyskim, a już powoli ustępuje miejsca nowojorskiej, która utrzymuje, iż do łóżka powinno się iść przed pierwszą randką, żeby sprawdzić, czy w ogóle warto na nią pójść.

 

Niewolnicy tradycji natomiast zakładają a priori, iż w sensie eschatologicznym całe to chodzenie ze sobą do łóżka przed ślubem jest bardzo złe, ażeby nie powiedzieć zwierzęce (łac.bestialis),a konsekwencje wynikające z abstynencji bardzo liczne: głębsza więź z partnerem, „porozumienie dusz”, wzbogacenie swojej osobowości o wartości duchowe, w skrócie: częstsza manifestacja dobra.

 

Jeśli obwieścisz swojemu mężczyźnie, iż jesteś orędowniczką celibatu, a on jest przyzwyczajony do linearnego biegu wydarzeń, istnieje duże ryzyko, że to mu się nie spodoba.

Jeśli jednak obstaniesz przy swoim, z miejsca wyeliminujesz ze swojego pola rażenia wszystkich niedojrzałych emocjonalnie mężczyzn, którzy otaczają nas zewsząd, a relacje z którymi zawsze kończą się dla kobiety większą lub mniejszą psychorzeźnią.

Pewne sprawy uporządkują się wtedy same, a ty będziesz widziała rzeczy takimi, jakimi są naprawdę, co jest bardzo przydatne (szczególnie dla kobiet na skraju, które przejawiają fatalną skłonność do rozbratu z rzeczywistością).

 

Niezależnie jednak czy zastosujesz celibat in toto, czy celibat umiarkowany (do odwołania) pamiętaj, że masz wybór i że nic nie sprawia kobietom takiej przyjemności jak możliwość częstego mówienia mężczyznom „nie”.

Wiedzą o tym dobrze kobiety naiwne i trochę zbyt romantyczne, które do odczuwania rozkoszy cielesnej (łac.delectatio carnalis) potrzebują nie tylko fizycznej bliskości, ale również jedności mistycznej.

Mówiąc o jedności mistycznej mam tutaj na myśli nic innego jak poczucie identyfikacji kosmicznej z partnerem (rzecz niezmiernie trudna do uchwycenia, wiadomo jedynie, że jeśli tego nie ma, kobiety takiej nie zaciągnie się do łóżka nawet wołami).

 

Jeśli założymy, że w przypadku takiej naiwnej i trochę zbyt romantycznej kobiety:

a) satysfakcjonujące obcowanie cielesne jest wypadkową fizycznej bliskości i identyfikacji kosmicznej w proporcji 1:5

b) żyjemy w dobie seksualnego rozpasania, gdzie każdy może to robić kiedy chce, z kim chce i jak chce

łatwo nam będzie uzmysłowić sobie jak niewesoły jest erotyczny status takiej kobiety i jak szybko owa potrzeba identyfikacji kosmicznej okazuje się być dla niej po prostu przekleństwem.

 

 

Lśnienie

 

W dzisiejszym odcinku porozmawiamy o samoocenie, czyli o tym co myślimy i czujemy na swój temat. Ponieważ jednak jest to bardzo drażliwa kwestia, ażeby nabrać odrobiny dystansu zaanalizujemy ją przez pryzmat obiektów innych niż my same.

Udamy się w tym celu do świata zwierząt, bo nie od dziś wiadomo, że od naszych małych przyjaciół możemy się bardzo dużo o sobie dowiedzieć.

 

 

 

 

Jelonek pierwszy z prawej nie lubi i nie akceptuje siebie. Jest on uosobieniem kobiety w stanie ciągłego powątpiewania: „Jak wyglądam?”, „Podoba ci się moja nowa fryzura?”, „Czy wolałeś jednak długie?”,”Na pewno?”, „Mówisz tak, żeby mi było miło, a tak naprawdę wolałeś długie”, „Przysięgnij”, „Czy na wczorajszej imprezie nie odzywałam się zbyt często?”, „Czy to, co mówiłam było mądre?”,”Co byś zrobił, gdybym nagle umarła?”

 

Jelonek w środku lubi i akceptuje siebie w pełni. Dobrze osadzony w rzeczywistości, zna swoje dobre i słabe strony. Pewność siebie i pogodna akceptacja sprawiają, że wytwarza on wokół siebie blask i promieniuje ten blask na innych.

Trzeci jelonek wprost siebie ubóstwia.

Srebrzyste i nafosforyzowane poroże obliczone na oczarowanie zebranych, tak naprawdę wcale nie dodaje mu uroku: trąci sztucznością i nadmierną egzaltacją, a cały jego blask wydaje się doprawdy przesadny.

 

Jeśli jesteśmy normalną, zdrową kobietą będziemy na zmianę i w dowolnej kolejności przypominały wszystkie trzy jelonki i to zanim uda nam się dotrwać do południa.

 

Co jednak dzieje się z naszym „wewnętrznym blaskiem” kiedy w nasze życie wkracza mężczyzna?

.

Jeśli:

 

– jest on nieustannie krytyczny i ciągle wynajduje twoje błędy

– robi uwłaczające uwagi nie tylko na twój temat, ale kobiet w ogóle

– mówi i robi rzeczy, których później się wypiera („coś takiego w ogóle nie miało miejsca”)

– pomniejsza twoje osiągnięcia

– oskrża cię, że jesteś zbyt wrażliwa i przesadna w swoich reakcjach

– odmawia omówienia przyczyn konfliktu

 

w skrócie: jest po prostu potworem, a przynajmniej zachowuje się jak potwór, twój wewnętrzny blask bardzo szybko przygaśnie, a jelonek nr 1 będzie dominował nad pozostałymi:

 

 

Na szczęście z drugiej strony medalu mamy mężczyznę, który nieustannie nas komplementuje. Co ciekawe nie robi tego dlatego, że „powinien”, „że tak należy” i „tak wypada”. Otóż taki mężczyzna komplementuje nas nieustannie, ponieważ jest to silniejsze od niego…

 

Niezależnie jednak od jego motywacji fakty pozostają faktami:

 

 

jeśli wchodzimy w taki związek z pozycji jelonka nr 2 cały czas balansujemy między pogodną akceptacją, a samozachwytem i (chociaż trudno w to uwierzyć) lubimy siebie jeszcze bardziej:

 

 

 

Dla tych czytelników, którzy nie będą mogli zobaczyć tego w wersji 3D, przygotowałam graf, który ilustruje trend zwyżkowy wewnętrznego blasku w czasie trwania takiego związku:

 

 

Oczywiście nawet w przypadku najbardziej kochającego partnera postać falowa jego uwielbienia dla nas może od czasu do czasu ulec chwilowemu załamaniu, zdarza się to jednak niezwykle rzadko, a nawet wtedy on potrafi nam wybaczyć, ponieważ w gruncie rzeczy jesteśmy przecież tylko ludźmi.